czwartek, 17 października 2013

Chińska klątwa





Niszczyła go.
Robiła to z wielką przyjemnością od prawie trzech lat. Niemal każdego dnia. 
Za wyjątkiem sobót i niedziel.
Nie było to specjalnie trudne, bo Tomasz był pierdołą, na dodatek słabej wiary w swoje siły. Jego życie było jak sinusoida – od chęci zaimponowania rówieśnikom, po ukrywanie się w bezpiecznej skorupie.
Ale gdy chciał imponować, to opowiadał. A to że zna kogoś znanego, a to że z nim rozmawiał. Oczywiście taka pierdoła jak on nie mogła znać tych wszystkich ludzi i rozmawiać z nimi. Wie o tym każde dziecko. A Tomkowi zawsze brakowało sił, by to udowodnić, bo wraz z pierwszą ironią zamykał się w sobie. Miał więc opinię fantasty i nieszkodliwego kłamcy. No i dostarczał rozrywki.
Regina była piękna, władcza i przebojowa. Lubiła też wzbudzać podziw. Dość łatwo przychodziło jej porywanie tłumów i kreowanie opinii. Była uzależniona od przyjaciół, a przyjaciele od niej. Ceniła szczerość w uczuciach – jak kochała to szczerze. Nienawidziła też szczerze.
Dlatego Tomek dość szybko stał się pośmiewiskiem szkoły, a nieudolne próby obrony powodowały wybuchy kolejnych fal szyderstw.
Była jednak rzecz, która zmieniała go diametralnie. To pasja. Poświęcał się jej bezgranicznie, czuł się z nią nad wyraz pewnie, wtedy twardo stąpał po ziemi. Nurzał się więc w niej bez tchu oddając się w jej ramiona, była jego bezpieczną przystanią.

Dni przechodziły w tygodnie, tygodnie w miesiące. Pasja pochłonęła całe życie Tomka, szkołę sprowadził do poziomu czynności koniecznej, jak spanie, jedzenie czy mycie. Przestał też dostarczać Reginie pretekstów do drwin i uszczypliwych uwag, z lekkim rozbawieniem obserwował jak z coraz większym trudem przychodzi jej utrzymywanie się w roli królowej ciętej riposty i niewyszukanej ironii.
Tak na przykład było w piątek. Ktoś przeczytał w Trybunie Robotniczej, że w sobotę w telewizji będzie koncert Piwnicy pod Baranami.
- Tomek, znasz ich, prawda? - zaczepiła go.
Tomek nie odezwał się, odruchowo skulił się w sobie. Ledwo zauważalnie, ale Regina krzyknęła triumfująco:
- Widziałam! Założę się, że jesteś z nimi na per ty.
Salwy śmiechu dopełniły całości.

Nie lubił poniedziałków. Po wspaniałych weekendach, w czasie których całkowicie oddawał się pasji, powrót do szkoły był dla niego traumą. Później, im bliżej piątku, było łatwiej. Ale poniedziałek napawał go obrzydzeniem.
Wlókł się więc noga za nogą na spotkanie z przeznaczeniem, rozmyślając o kolejnych zaczepkach Reginy. Przeklinając w myślach powszechny obowiązek nauki, ze wzrokiem wbitym w podłogę doczłapał do klasy.
- Tomek, ale że nic nam nie powiedziałeś?
- No jak tak można?
- Gratulacje stary...
- Wiesz, to wszystko przez Reginę, to ona nas tak...
- Nie gniewaj się, to ta suka mnie tak otumaniła, wiesz, ze zawsze Cię lubiłem...
- Piękne to było...
- Ty naprawdę ich znasz!
- Idzie ta dziwka, nie odzywamy się do niej...
- Tomek, zaskoczyłeś mnie...
- A jak pięknie zapowiedział Cię Skrzynecki...
- Ja zawsze w Ciebie wierzyłam...
- A wiesz, jak zaśpiewałeś to: "Przeciw temu czasowi kiedy mnie wyminiesz, ledwo okiem rzuciwszy grosik pozdrowienia" to od razu pomyślałam o tej żmijce Regince.
Wszyscy się przekrzykiwali, każdy chciał choćby dotknąć Tomka. Wtedy ktoś powiedział:
- Ludzie, cisza. Dajmy coś powiedzieć mistrzowi.
Ucichł gwar. Tomek spojrzał na stojącą z boku Reginę. Ocierała łzy.
- Jest taka starożytna chińska klątwa – zaczął – Obyś żył w ciekawych czasach. Dziś dodałbym drugą: obyś miał takich przyjaciół ja wy.


55 komentarzy:

  1. niech żyje "prawdziwa" przyjaźń ;/ chińska klątwa, podobnie jak chińskie markety powoli i skutecznie opanowuje świat :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Co za odwaga!!! "jechać" po słabych z takich najłatwiej zrobić obiekt drwin.
    Niech klątwa działa.....każdemu według zasług.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mając takich nie potrzeba mi już wrogów, jak mawiał Chuchill.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przyjaciół też mi zjadło

      ( niepozbierana jestem dzisiaj)

      Usuń
  4. ... a gdzie oni byli, jak Tomkowi bylo tak zle....?
    Hmm, czekali...
    Serdecznosci
    Judyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo najlepiej stać po stronie tego, co na górze.

      Usuń
  5. ...albo jak mawiał Richelieu "Od wszelkich przyjaciół chroń mnie Panie, z wrogami sobie poradze"
    A co do klątwy, chyba się sprawdza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gacie i skarpetki mają do kitu, ale klątwy są dobrej jakości.

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Gdy sobie płyniesz pełna zadowolenia, woda Cię obmywa, chłodzi, relaksuje, muska falami. Gdy zaczynasz tracić siły i toniesz, woda Ci nie pomoże...

      Usuń
    2. czyli że woda to też taki nasz quasi-przyjaciel?
      też szukałam związku, ale trudno mi szło...
      ciekawe to spostrzeżenie i oryginalne
      dzięki :)

      Usuń
    3. Tak też może być, choć mi bardziej chodziło, że ci, których czasem uważamy za przyjaciół są jak ta woda. I nagle zostajesz sama, jak na tym zdjęciu. A jak nie masz się czego chwycić (tu: bojka), to toniesz.

      Usuń
    4. jeszcze głębsza interpretacja...
      a wiesz, że dużo w tym racji! bardzo dużo! ostatecznie często zostajemy sami;
      bez tych, na których - wydawało nam się - że możemy liczyć...

      a z drugiej strony przyszło mi pytanie: kogo z kolei my zawiedliśmy?

      Usuń
    5. Wszyscy zawodzą, więc chyba to wszystko polega na tym, by zawodzić jak najrzadziej.

      Usuń
  7. Dziś prawdziwych przyjaciół jest niewiele, niestety....
    Smutne, ale prawdziwe.
    Pozdrawiam bardzo cieplutko:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Mimo to trzeba wierzyć w prawdziwą przyjaźń.

      Usuń
    2. a ja mysle, ze wcale ich duzo nie trzeba. jeden dobry wystarczy za tuzin przecietnych "prawdziwych"

      Usuń
    3. Czasem i o tego jednego, dobrego bardzo ciężko.

      Usuń
  8. Jesteśmy przeklęci. Żyjemy w ciekawych czasach.

    OdpowiedzUsuń
  9. Lepiej mieć jednego odważnego przyjaciela, który się w tłum nie wciela, niż stu klakierów...
    Mam za sobą ciężki rok i przyjacielem okazał się ten, którego nigdy nie nominowałam, reszta dotychczasowych patrzyła i cieszyła się, że ich moje problemy nie dotyczą - życie... dzisiaj jestem u góry, ale wiem kto przyjaciel...
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/
    http://wieczkodagmara.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mogę conieco na ten temat powiedzieć.

      Usuń
    2. o, wlasnie! z podobna konkluzja co sia wyskoczylam przed szereg pare komentarzy wyzej:) podobnie myslimy!

      Usuń
    3. A tam, podobnie... Solidarność jajników, ot co :)

      Usuń
  10. Dodam jeszcze że się zasłuchałam... nie znałam tego - piękne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To z recitalu "Serwus Madonna". Kultowe piosenki Ewy Demarczyk w wykonaniu Radka.

      Usuń
  11. a jaka tam pierdola ??? bo co ze inny ze spokojny, ze szarpac i po pysku dac nie potrafi ???bo normalny wrazliwy czlowiek a nie typ maczo?? kazdy moze wybrac sobie swoj krag znajomych do tego nikt nas nie zmusza, pech nie trwa wiecznie tylko obluda .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Punkt widzenia zawsze zależy od punktu siedzenia. Dla jednych pierdoła, dla innych artysta.

      Usuń
  12. Bardzo poruszyło mnie to opowiadanie. Chodziłam do klasy z takim "Tomkiem" (nie, nie byłam Reginą :)) To było okropne, co go spotykało ze strony chłopaków. Na studia poszedł z grupą "przyjaciół". I zaczął "udowadniać". Podjechał kiedyś czerwonym, sportowym wozem. Wszystkim opadły szczęki a on błyszczał. I się ścigał. Nie ma go już go wśród nas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, tak się czasem kończą takie historie. Dlatego lepiej zostać na swojej "półce".

      Usuń
  13. Pasja czyni nas silniejszymi... ale przyjaciel (jeden, a prawdziwy) jest konieczny.
    Cudowne wykonanie Radka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znów się zasłuchałam i wsłuchałam w słowa Radka...
      Rachunek zysków i strat wartości człowieka…Prawdziwego uczucia na zyski i straty nie dzieli się, bo albo jest, albo go nie ma… tak jak z przyjacielem… o prawdziwego niestety jest szalenie trudno,a przyjaciół Tomkowych za nic nie chciałabym mieć.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Ten tekst, to sonet mistrza Szekspira.

      Usuń
  14. Smutne. Jak i przyjaźń bywa smutna.
    Mam taką przyjaciółkę na dobre i na złe. Skoczyłabym za nią w ogień(ona za mną też), ale... Dla własnego bezpieczeństwa, nie zapoznaję jej z facetami, na których mi zależy.
    Takie to życie i jego różne oblicza.
    Obyś zachował zdrowy rozsądek w przyjaźni - toć i taka "klątwa" być może.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak w przysłowiu: prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie.

      Usuń
  15. strasznei lubie przyjsc do ciebie ostatnia, poczytac,posluchac, poogladac, nagadac sie, wtracic wszedzie swoje trzy grosze... taka koszmarna baba jestem! ale do rzeczy, teraz ten komentarz wlasciwy:
    1) primo uwielbiam Radka
    2) bohater twego opowiadania dobrze zrozumial "system": oglupiajaca szkole jakos odbebnic bez wiekszych problemow, a realizowac wlasciwa swoja misje poza nia
    3) Paradoksalnie takim"przyjaciolom" nalezy sie podziekowanie. Wielkie talenty sa najczesciej suma naszych traum, naszej nadwrazliwosci, niezrozumienia przez innych, czasami pogardy czy osmieszenia, naszych upadkow i wzlotow. Nasza proba udowodnienia sobie. wszak na szczyt wchodzi sie zazwyczaj samotnie. z daleka od wrzawy i tych co aktualnie na fali. Pozdrowka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wlasciwie to chcialam powiedziec, wszelkie sukcesy sa suma... a nie talenty, te wszystkie okolicznosci sa tylko pomocne w obudzeniu talentu i odniesienia sukcesu! No to mistrzu, kiedy ksiazka?

      Usuń
    2. A ja lubię te Twoje podsumowania :)
      Kiedyś w jakimś programie było o przyjaźni. Zadawano pytanie, co trzeba zrobić, gdy przyjaciel zawiedzie? Najczęściej padała odpowiedź: po cichu się wycofać. Wychodzi na to, że ostatnimi czasy zawiodłem bardzo dużo osób.

      Usuń
  16. Jakas dziwna odpowiedz: wycofac? po cichu? ja tam lubie wykladac karty na stol i nawet takiemu co zawiedzie sprobowac zajrzec w oczy, moze tam cos znajde, o czym nie wiedzialam...

    OdpowiedzUsuń
  17. Do końca nie mogłam odgadnąć, czemu woda, dopiero ta chińska bojka jak klątwa rozjaśniła mi za uszami. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem moje skojarzenia wędrują bardzo daleko. Dalej, niż wizje reżysera filmu o Swarogu :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...