wtorek, 8 października 2013

Przepraszamy za usterki (dla ludzi o mocnych nerwach, bo: długie, nudne, obrazoburcze, a na dodatek polityczne)


Andrzej ufał swoim zmysłom bezgranicznie. Szczególnie szóstemu. Dlatego natychmiast gdy ten objawił się pod postacią mrowienia na karku, zgasił lampkę na biurku i zastygł w bezruchu. Chwilę później usłyszał zgrzyt klucza w zamku, przytłumione skrzypienie skórzanych podeszw i znajome pochrząkiwanie. To Antoni Ścierewicz - Główny Bibliotekarz, który lubił osobiście doglądać spraw. Nie ufał nikomu, nawet nocnemu stróżowi, często więc zrywał się w środku nocy z łóżka i biegł do Biblioteki sprawdzić czy wszystko w porządku. Po takiej wizycie następnego dnia zazwyczaj znikały dwie lub trzy osoby. Bezpowrotnie. A „Mój Tosiu” - jak pieszczotliwie mówił o nim Pierwszy Marabut, dorobił się opinii Dzierżyńskiego XXI wieku.

Za kilka miesięcy, siódmego kwietnia 2023 roku Przenajświętsza Rzeczpospolita będzie obchodziła dziesiątą rocznicę odzyskania Niepodległości. W Bibliotece Narodowej ogłoszono trzeci, najwyższy stopień gotowości. W praktyce oznaczało to militaryzację obiektu i jego pracowników. W świetle zbliżającego się święta był to krok niezbędny, tym bardziej, że pojawiła się nowa, bardzo silna grupa opozycjonistów, dla których trzeba w trybie pilnym napisać nowe scenariusze.

- Teraz? – Mieczysław spojrzał pytająco na syna. Mikołaj podszedł do ojca z butelką Burbona, zawahał się, po czym zapełnił szklankę niemal do połowy.
- Tak tatusiu, teraz. Lepszej okazji nie będzie – mówiąc to, unikał ojcowskiego wzroku.
- Masz jeszcze jakąś opozycję w partii? To każ im jechać ze mną, przynajmniej upieczemy dwie pieczenie na jednym ogniu – Mieczysław Gąsowski, prezydent tzw. „trzeciej Rzeczpospolitej” opróżnił szklaneczkę jednym haustem i wyszedł z gabinetu. Mikołaj opuścił go dopiero rankiem następnego dnia, gdy był pewien, iż każdy szczegół operacji „Marabut” jest zapięty na ostatni guzik. Kryptonim sam wymyślił i był z niego niezmiernie dumy. Na pozór zupełnie niewinna nazwa, niemal każdy będzie to kojarzył z ptakiem, gdy tymczasem Gąsowski Junior miał na myśli obdarzonego czcią, uważanego za świętego i uzdrowiciela duchowego przywódcę w islamie. On będzie takim Marabutem tu – w Polsce.

Wizyta kurtuazyjna prezydenta Mieczysława Gąsowskiego w Kaliningradzie zakończyła się katastrofalnie. Zaledwie kilka mil po opuszczeniu portu, potężna eksplozja przełamała luksusowy jacht prezydencki na pól, a ten zatonął w niecałe 3 minuty. Nikt nie przeżył katastrofy. A właściwie zamachu, bo już następnego dnia pojawiły się w prasie niezbite dowody, że był to zamach terrorystyczny. Do akcji ruszyły bojówki propagandowe opozycyjnej partii „Tylko Sprawiedliwość”. W ciągu kolejnych trzech dni rozdzwoniły się telefony, a gdy zamilkły, większość społeczeństwa była po stronie opozycji. Wystarczyło do tego dorzucić kilka frazesów i bojowych haseł na pogrzebie ojca i przejąć władzę. Tak też się stało. 7 kwietnia 2013 roku „Tylko Sprawiedliwość” wygrała przedterminowe wybory, a Mikołaj Gąsowski został jej pierwszym premierem. Wkrótce również prezydentem, by po trzech latach oba tytuły zastąpić „Pierwszym Marabutem Przenajświętszej Rzeczpospolitej”.

Gdy ponownie zazgrzytał klucz w zamku i ucichły kroki, Andrzej odczekał jeszcze kilka minut, po czym zapalił lampkę i wrócił do pracy. Od trzech lat był scenarzystą w Bibliotece Narodowej. Specjalizował się w pisaniu scenariuszy dla kobiet. Tym razem było inaczej. Mimo to praca szła gładko, jedyny problem, jaki się pojawił, to tytuł scenariusza. Po godzinie zastanawiania zdecydował się na „Przepraszamy za usterki”.
Czek na sto tysięcy euro leżący na biurko kierownika  Katedry Teorii Sygnałów Instytutu Telekomunikacji, Teleinformatyki i Akustyki Politechniki Wrocławskiej prof. dr hab. inż. Juliana Wątorskiego nie robił wrażenia. To już trzeci w tym miesiącu, a dwudziesty czwarty w ciągu ostatnich pięciu miesięcy. Jak i we wcześniejszych przypadkach darczyńcą była Fundacja „Kapitał”, a czek zawierał adnotację: na dofinansowanie badań Sekcji G Pracowni Przetwarzania Sygnałów. Nawiasem mówiąc o jej istnieniu profesor Wątorski dowiedział się dopiero po otrzymaniu pierwszego czeku. I na tym kończyła się jego wiedza.


Wrocław, dnia 6 lipca 2012 roku


Prezes Fundacji „Kapitał”
Informuję, iż przeprowadzone w trakcie Euro 2012 testy wypadły nad wyraz dobrze. Z pełną odpowiedzialnością mogę stwierdzić, iż najpóźniej jesienią przedstawimy finalną wersję produktu, który wykorzystując fale magnetyczne emitowane przez telefony komórkowe, umożliwia przesyłanie danych do mózgu rozmówcy, a tym samym modyfikowanie jego pamięci.

Z poważaniem
Prof. Dr hab. Hieronim Śliweczko

Scenariusz był już gotowy. Andrzej przeczytał go raz jeszcze, poprawił kilka przecinków, dopisał parę zdań i zapisał plik na pendrive, a kopię wysłał na utajniony adres meilowy. Przed nim najtrudniejsze zadanie – wprowadzenie scenariusza w obieg. Na razie nie bardzo wiedział jak to zrobić, bo obiekt unikał telefonów. Póki co napisał więc krótki skrypt Autorespondera skrzynki pocztowej, dzięki któremu wysyłając sms z docelowym numerem telefonu uaktywniał scenariusz. Okazja nadarzyła się miesiąc później…

- Szanowni Państwo, z okazji dziesiątej rocznicy powstania Naszej Przenajświętszej Rzeczpospolitej z ogromną przyjemnością zapraszam Państwa do obejrzenie Wieczernika, którego gościem będzie Pierwszy Marabut, Mikołaj Gąsowski. W trakcie rozmowy widzowie będą mogli zadawać pytanie, podaję więc numer telefonu: 0777 707 707.

- I jeszcze jeden telefon do naszego szanownego gościa – prowadząca uśmiechnęła się nieznacznie bojąc się być oskarżoną o frywolne zachowanie.
- Tak, tak… - mruknął Marabut poprawiając słuchawkę w uchu. Ale ostatni – dodał.
- Dzień dobry. Na wstępie proszę przyjąć gratulacje z okazji rocznicy. Szczerze Pana podziwiam za ogrom pracy, jaki Pan włożył w tworzenie Naszej Przenajświętszej. W związku z tym mam pytanie, mogę? – wahanie w głosie wypadło nieco teatralnie, na szczęście nikt nie zwrócił na to uwagi.
- Tak, proszę bardzo – odparł z lekkim znudzeniem Marabut.
- Proszę mi powiedzieć jak to było naprawdę?
W studio i przed telewizorami zapadła cisza. Gąsowski poprawił krawat, nabrał powietrza i odpowiedział:
- Jesienią 2012 roku nasza partia pozyskała technologię sterowania ludźmi, która polegała na wykorzystaniu fal magnetycznych emitowanych przez telefony komórkowe do modyfikacji ich pamięci. Całą zimę pisaliśmy odpowiednie scenariusze, które uaktywnialiśmy dzwoniąc do ludzi i tym samym prowokując zamieszki wczesną wiosną 2013 roku. Brakowało nam jednak tak zwanej „kropki nad i”. Wtedy mój tatuś, ówczesny prezydent, zaproponował pewne rozwiązanie. Miesiąc wcześniej zdiagnozowano u niego raka żołądka, postanowił więc, że jak ma odejść, to na własnych warunkach. Zdecydował więc, że popełni samobójstwo fingując zamach na swoją osobę, co miało pomóc naszej partii. To była właśnie tak kropka, której nam brakowało. Później wypadki potoczyły się bardzo szybko, efektem czego mogę dziś siedzieć przed Państwem i o tym opowiedzieć – ludzie z niedowierzaniem słuchali Marabuta, niektórzy przecierali oczy myśląc iż to jakiś sen.
- Dziś zdałem sobie sprawę z tego, jak tatuś poświęcił się dla mnie i jak bardzo mi go brakuje – kontynuował – chyba dłużej nie potrafię znieść tej samotności.. – po policzkach Marabuta spłynęły łzy, po czym jednym, zdecydowanym ruchem wyjął z kieszeni pistolet, przyłożył do skroni i nacisnął spust. Strzał rozerwał w strzępy czaszkę, zakrwawione fragmenty mózgu ochlapały prowadzącą, widownię i kamery.
I wtedy, ktoś całkiem przytomnie przełączył widok na starą, znalezioną w kącie studia tablicę: „Przepraszamy za usterki”.


28 komentarzy:

  1. Albo mi się wydaje, albo wykorzystałeś głośne fakty, zamieniając jedynie pojazd?
    Makbra z krwią na ekranie - w życiu można wiele przkręcić, ale przed Tobą ukryć się nic nie da :)
    Pozdrawiam
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    http://kadrowane.bloog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  2. Niczym Mrożek normalnie. Chociaż, nie powiem, brakuje mi to jeszcze jakiejś Salome tańczącej z głową Marabuta.
    ;)

    PS. Wiesz, że ten tekst w nawiasie nikogo nie zniechęci - wręcz przeciwnie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ina, pobudziłaś mi wyobraźnię tą tańczącą Salome :)

      Usuń
    2. W kolejnej wersji dorzucę Salome :)

      Usuń
    3. To trzymam za słowo ;) Może tańczyć na przykład na Aurorze, albo... dobra, już nie podpowiadam ;)
      eNNko - To chyba dobrze ;)

      Usuń
  3. No i patrzę na mój telefon z nieufnością.........namieszałeś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następne będzie o telewizorze :)

      Usuń
    2. Na telewizor i tak patrzę tylko kiedy muszę :)

      Usuń
  4. " Tylko bez polityki, proszę " :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ... jednak nie skomentuję.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeszcze niejedno opowiadanie bardziej lub mniej zakamuflowane się przeczytamy.
    Trzeba tylko czasu, może nawet brzoza stanie się chwastem?
    Zaraz po wydarzeniu miałam uczucia mieszane, chociaż ocenę bardzo jednoznaczną.
    Kiedy przeczytałam, że do dzisiaj pozostaje niewyjaśniona katastrofa lotnicza w Gibraltarze (od 1943 roku ), w której zginął generał Sikorski to jestem bardzo spokojna. Katastrofa w Smoleńsku nigdy nie będzie wyjaśniona, podobnie jak tamta w Gibraltarze. Chociaż w obu przypadkach przyczyny były takie same, czyli błąd ludzki.
    A podobno tragedia na World Trade Center też nieźle podzieliła mieszkańców.
    Czyli nie da się nic zrobić. Pat. Taki świat, tacy jesteśmy my.
    Pozdrawiam bardzo cieplutko:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwłaszcza, że dziś na stronie głównej Onetu jest artykuł o fałszowaniu zdjęć przez ekspertów Macierewicza.

      Usuń
  7. Owszem, cios. Przeżyję i to.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Internet to doskonałe środowisko dla tchórzliwych frustratów. Baw się dalej panie/pani Nikt.

      Usuń
  8. czyżby jacht roztrzaskał się o wystający z wody konar? :) chyba skończę z gadulstwem przez telefon ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Przepraszam, usterka w komentowaniu. Wcześniej odebrałam telefon.

    OdpowiedzUsuń
  10. Od tej strony cie jeszcze nie znalam, Euzebiusz to tylko przedspiew twoich literackich (i nie tylko ) talentow marnujesz sie chlopie! niech ktos cie wreszcie dostrzeze; jak juz bedziesz slawny to pamietaj kto dostrzegl ten geniusz w tobie i nie zapomnij o skromnej blogerce z bxl! :):):)

    OdpowiedzUsuń
  11. Rewelacja:)::)

    Po "Igrzyskacch smierci", "Uciekinierze" teraz TY.
    Ale to wszystko sequele "Roku 1984".

    Mistrzowstwo.
    A jak myslisz o wydaniu ksiazki i potrzebujesz wsparcia to sie doloze. No, wiadomo z czym!
    Nie tylko z zyczeniami powodzenia, buzkami i takimi tam:):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurcze, dołączę do Orwella! :)
      Dzięki, jakby co, to już wiem u kogo szukać pomocy.

      Usuń
  12. Ciekawie zaskakujesz. Podoba mi się!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...