piątek, 13 września 2013

Naga prawda *




- Andrzej, ratuj! - Justyna wpadła do biura zanosząc się płaczem. Jej karminowe usta wyglądały dość groteskowo w zestawieniu z rozmazanym tuszem pod oczami. Ciekawe, kiedy wreszcie kupi sobie jakiś porządny, wodoodporny tusz do rzęs - pomyślał.
- Uspokój się, zrobię Ci herbatę, a ty opowiadaj - wstał zza biurka..
- Chyba zabiłam człowieka - kolejne czarne łzy spłynęły jej po policzkach cichym mlaśnieciem opadając na dopiero co kupioną "Wyborczą". Prosto na twarz ojca Rydzyka.
- Jak to zabiłaś człowieka? - zapytał podając jej garść husteczek higienicznych.
- Właściwie to nie wiem czy na pewno, ale dziś dostałam wezwanie na policję - pokazała pismo.
- Ale to jeszcze nic nie znaczy, opowiedz dokładnie co się stało - starał się ją uspokoić.
- Kilka dni temu wracałam późno do domu, byłam po dwóch kieliszkach wina... No i wtedy chyba zabiłam tego człowieka - nowy grad czarnych łez skapnął na gazetę, tym razem zachlapując żakiecik posłanki Sobeckiej.
- Wszystko będzie dobrze, daj mi wezwanie, napij się herbaty, a ja wykonam kilka telefonów - objął ją ramieniem, nie zważając na rozmazany tusz.

Cholera, znowu ta "czwórka" nie wchodzi, muszę wreszcie wymienić ten złom - pomyślał wybierając numer do Michała.
- Czołem. Mam sprawę. Jak zawsze delikatną - zaczął ostrożnie.
- No cóż, nie jestem zaskoczony. O co tym razem chodzi? - zapytał dłubiąc z nudów w nosie.
- Wiesz, jakiś tydzień temu około północy na Gorzowskiej był wypadek...
- Tak, nawet mamy już kogoś - wycedził obgryzając paznokcie.
- A możesz jaśniej? - spytał zdenerwowany.
- Sorry, tylko tyle mogę powiedzieć. Bez urazy stary.
- Trudno, dobre i tyle. To co? W poniedziałek wieczore w pubie? Jak zawsze?
- Jak zawsze.

Wystukał drugi numer, tym razem "czwórka" nie strajkowała.
- Grzegorz? No witaj - odparł radośnie.
- Czołem, kiedy wpadniesz na pokerka? Dawno się nie widzieliśmy.
- Jak dobrze pójdzie, to w sobotę - odpowiedział coraz bardziej poirytowany tym, co musi zrobić.
- To w takim razie czym mogę służyć? - spytał wyczuwając dobry interes.
- Wiesz, tydzień temu była u was pewna kobieta. Spała dwa dni, ale zapomniała faktury. Móglbym w sobotę, przy okazji...
- Jasne, czuję, że będę miał dobrą passę - Grzegorz wyraźnie rozbawiony sytuacją rechotał się do słuchawki.
- Chyba tak - odpowiedział zrezygnowany Andrzej.

Justyna była bardzo ładna i zgrabna. Nie miała więc problemu z eksponowaniem tych faktów. A mimo wszystko Andrzej poprosił ją, by była jeszcze ładniejsza. Zafarbowała więc włosy na rudo, założyła obcisły kostiumik w kolorze czerwonego Ferrari. Ten z dużym dekoltem, bo wtedy widać czerwoną koronkę stanika. A do tego pod kolor pończoszki i torebkę. I pantofelki od Gucciego. Tak udali się na komisariat.
- A pan kim jest? - zapytał aspirant Maciejewski.
- Jestem adwokatem tej pani - odpowiedział Andrzej wręczając wizytówkę.
- Rozumiem, proszę siadać. Zadam pani kilka pytań. Gdzie była pani 25 sierpnia tego roku około północy.
- Moja klientka była wtedy w Giżycku. Wyjechała na kilka dni, tu jest faktura za nocleg - odpowiedział podając policjantowi dokument.
- Rozumiem - lekko zmieszany Maciejewski. Spojrzał na młodszego aspiranta Glenia.
- To... To chyba w takim razie nie mamy więcej pytań. Przepraszam za kłopot.

- No nareszcie Stary, to co zawsze? - zapytał Andrzej podnosząc już dość mętny wzrok znad kufla piwa.
- Tak, to co zawsze – odpowiedział wesoło.
- Dwa razy to samo - barnam uwinął się nadzwyczaj szybko.
- Andrzej, mam pytanie - nieśmiało zaczął Michał - To dziś, to była prawda?
- Pytasz jako policjant czy kumpel?
- Kumpel.
- Góralska teoria poznania mówi, że są trzy prawdy: Święta prowda, Tyż prowda i Gówno prowda. Powiedzmy, że teraz to jest ta ostatnia.
- Ale - spojrzal na zegarek - gdy za jakieś dwie godziny będę z Justyną, to będzie ta czwarta.
- Czwarta?
- No, naga prawda.
- A wiesz... właściwie ona nic nie zrobiła - zaczął Michał - faceta porzuciła żona, próbował popełnić samobójstwo i rzucić się pod samochód. Ale potknął się i uderzył głową w słup tuż przy jezdni. Wcześniej myśleliśmy, że może to ona, bo ponoć widziano ją w pobliżu. Ale trzy godziny temu facet się przyznał i opowiedział jak to było na prawdę.
- A za dwie godziny to ja się widzę z Justyną by jej to powiedzieć, więc sam rozumiesz... niestety muszę już iść.
Wychodząc, podszedł jeszcze do baru, wetknął do kieszeni barmanowi sto złotych mówiąc: Pan zadba o tego tam przy stoliku.

* - zainspirowane wpisem Caddiego

48 komentarzy:

  1. Pamiętam... Ale ciągle rusza.

    A ta pani chętnie wyrażała zgodę? :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajne....w sam raz do przeczytania w poranek, trzynastego w piątek. Tak dla rozluźnienia. Beztroski uśmiech zakwitł mi na twarzy :)
    Chyba sobie sprawię kostiumik w kolorze czerwonego ferrari ;) nigdy nie wiadomo kiedy może się przydać. :))))

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedys mówiono jeszcze o prawdzie subiektywnej, ona z podgrupy 'gówno prowda':)

    Kolor ferrari, powiadasz?to inspiracja Wojewódzkim?
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To własna inicjatywa. Jakoś nie przepadam za Wojewódzkim.

      Usuń
  4. Czarna komedia pomyłek.
    Jak dobrze mieć (sprawny) telefon...
    Pozdrawiam bardzo cieplutko:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście wszystko skończyło się seksem :)

      Usuń
  5. Hmm, prawda zawsze jest ukryta...
    Serdecznosci
    Judyta

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubie czytac twoje kryminalne opowiastki, a ta naga prawda unoszaca sie na wodzie jest bardzo ladna, czy wie, ze stala sie publiczna prawda? :)milego weekendu zycze (przylazlam tak twoim tropem od Krzysztofa, bo wspominales u niego na blogu, ze wrzucisz cos o prawdzie)pa ka! pozdrawki, pozdrowka!

    OdpowiedzUsuń
  7. Twoja historia przypomniała mi pewną bajkę "Czerwony Kapturek. Prawdziwa historia"
    /ewentualnie dla chętnych jest tutaj: http://www.youtube.com/watch?v=xwcutjLcqKw/
    Też nadałaby się na komentarz do ostatniego wpisu Caddiego :)

    Zdjęcie piękne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego filmu pamiętam tylko Zbigniewa Puchatka :)

      Usuń
  8. Naga prawda może być piękna jak ta na zdjęciu i ponura jak opowiadanie. Mnie się podoba jedno i drugie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ta naga prawda jest tylko do połowy naga, przynajmniej na zdjęciu. Jeśli jest tylko połowicznie nagą, to znaczy, że jest półprawdą.
    Wolę całą prawdę od półprawdy.
    Czy będzie druga część nagiej prawdy?
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Druga część też byłaby tylko półprawdą :)
      Pozdravki

      Usuń
  10. no i to byloby na tyle na temat prawdy, a ja znam inaczej moja prawda, twoja prawda i gowno prawda no i oczywiscie ta naga....

    OdpowiedzUsuń
  11. Taka PRAWDĘ to ja rozumiem:-)))
    Życie składa się z przypadków i nieporozumień, ale jakże uroczych i przyjemnych.

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajnie rozpoczęłam sobotę z Twoim blogiem :)

    OdpowiedzUsuń
  13. cha, cha, bardzo podoba mi sie sposob widzenia nagiej twojej prawdy przez meska czesc blogowej spolecznosci tu komentujacej! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo my po prostu lubimy prawdę. Taką prawdziwie prawdomówną prawdę... Czy jakoś tak :)

      Usuń
  14. No to mnie wciągnąłeś, naga prawda bywa zaskakująca...
    Pozdrawiam
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/
    http://kadrowane.bloog.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ubrane bywają równie zaskakujące. A nawet bardziej :)

      Usuń
  15. I zaczelo sie kretactwo przed poznaniem prawdy;)

    Tak na marginesie,polityk nawet jak mowi prawde to do konca nie wiadomo czy to prawda:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zastanawiałam się długo, jaki morał płynie z tej bajki, a tymczasem morał znalazł się sam:
    "Żyjemy w określonej epoce, taka
    jest prawda, nieprawda,
    i innej prawdy nie ma."

    Amen.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ciekawe opowiadanie, koniec mnie zaskoczył szczerze mówiąc. Fajnie piszesz ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. na szczęście żadne niebezpieczeństwo jej nie grozi. ;)
    Piórkiem i humorkiem.
    P zdr.... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, wokół roiło się od wszelkiej maści ratowników, ochroniarzy i całej reszty z wytrzeszczonymi gałmi :)

      Usuń
  19. A co do prawdy, to znam inną wersję, a mianowicie, "każdy ma swoją prawdę".
    ps. Robisz fajne zdjęcia

    OdpowiedzUsuń
  20. kryminał spod Twojego pióra całkiem dobry :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Aaaaaaaaaa...... tak, faktycznie, ta prawda jest bardziej naga...
    subtelne i zmysłowe..

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...