wtorek, 11 czerwca 2013
poniedziałek, 10 czerwca 2013
Sumienie
Do końca dyżuru została jeszcze godzina. Anna porządkowała papiery po pracowitej nocy. Za oknem, w pierwszych promieniach dnia wirowały płatki śniegu układając się w piękną śnieżycę.
Do życia budził się pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia.
Wtem, z hukiem otworzyły się drzwi. Na Annie nie zrobiło to większego wrażenia, te drzwi po prostu zawsze otwierały się z hukiem. Machinalnie rzuciła tylko okiem, by zobaczyć kogo tym razem przywiało. Zobaczyła piękne, seksowne... nic.
- Nic, to nic - pomyślała i wróciła do papierów.
Wtedy to usłyszała...
Ktoś z ogromną mocą wciągnął powietrze do płuc, a cała zawartość zakatarzonego nosa na chwilę zatrzymała się w gardle, bo niemal natychmiast wylądować na ścianie. Tuż obok lewego ucha Anny. Wylatujący z jej nosa wigilijny barszcz zalał dokumenty, a to, co niedawno było karpiem, zatrzymało się na wewnętrznej stronie szczęki. Ale tylko dlatego, iż pół roku wcześniej chciała zaoszczędzić na kosztach protezy, która teraz najnormalniej w świecie zacięła się. Anna poczuła, że mdleje, ale zanim doleciała do ziemi, usłyszała:
- Kurdeczka, jak żem już przylazł, to może ruszysz te tustą du...
Euzebiusz postanowił na święta zrobić sobie nową podłogę. Precyzując, to - jak zwykle - zrobi ją wiosną, teraz tylko zdemontuje starą, by zimą miał czym palić w piecu. A w marcu, gdy zejdą śniegi narżnie desek i położy nową.
Pracował i to bez opamiętania dwa dni. W „bezopamiętaniu” wydatnie pomogła mu solidna butelka samogonu kiedyś schowanego na czarną godzinę, a teraz cudownie odnaleziona pod deskami. Ale gdy już pamięć wróciła, doznał olśnienia:
- Kurdeczka, za trzy dni Wigilia.
Szybko pobiegł do Gertrudy zrobić zakupy. Ale brakowało mu jeszcze karpia. Co prawda Gertruda w zamian zaproponowała "Wódkę Wędkarską", ale miał już "Balsam Pomorski" i to trzy butelki, więc co za dużo, to nie zdrowo. A i zagrycha przydałaby się.
Wstąpił więc do samoobsługowego "U Czesławy", ale Czesia też nie miała karpia.
- Ale mam indyki. Ino żywe. Oszczajski hodował, miał do Anglii wysłać, ino mu się wóz spierdykał i katastrofa. Chcesz jednego?
- A daj kurdeczka, jak Angliki jedzą, to i ja zjem.
Założył indykowi na szyje pętelkę, otworzył butelkę "Balsamu Pomorskiego" i falującym krokiem, z ptakiem na smyczy poczłapał w kierunku domu.
Przez dwa dni indyk spacerował w kuchni, aż nadszedł wigilijny poranek mający zakończyć ptasi żywot. Euzebiusz wziął do ręki siekierę i spojrzał na kikuta Wskazującego:
- Kurdeczka, se jeszcze następnego palucha odrąbie - odłożył narzędzie i wziął do ręki stojącą nieopodal pustą butelkę po "Balsamie". Spojrzał do środka czy aby coś nie zostało, a potem huknął nią indyka w łeb. Ptaszysku rozjechały się łapy i padł bez ducha na ziemię.
- Kurdeczka, łatwo poszło - pomyślał Euzebiusz i zabrał się za pozbawianie indyka piór. Jak się z tym uporał, poszedł zdjąć z pieca fajerki, by nad ogniem opalić pozostałe na ptaszysku pióra i kuper.
Gdy wrócił, z przerażeniem spojrzał na indyka, bo ten właśnie mrugnął do niego lewym okiem. A później uniósł głowę i zaczął dziobać leżącą obok kromkę chleba.
- To mówi pan, że te dziury w lewej stopie to ze strachu?
- Noż mówię kurdeczka, zestrachałem się, bo mi indyk ożył, zrobiłem krok w tył kurdeczka, a tam leżały te deski z podłogi, co to z nich gwoździ kurdeczka nie powyjmowałem.
- A... druga stopa? - lekarzowi wciąż udawało się utrzymać stan powagi.
- Żem sie kurdeczka drugi raz wystraszył, bo wstał i zaczął biec na mnie.
- A czemu ma pan odmrożone kolana? - doktor już wyraźnie dławił się ze śmiechu.
- Doktorek, no przecie kurdeczka żem tu do was jakoś przylazł.
Nagle otworzyły się drzwi i do Izby Przyjęć wszedł indyk. W kufajce, a na szyi miał skarpetę z wyciętymi dziurami na oczy. Euzebiusz spojrzał na lekarza:
- No co kuderczka, sumienie mie przygryzło.
niedziela, 9 czerwca 2013
sobota, 8 czerwca 2013
Dzień szósty - Urodziny
Urodziny... dzień radości, prezentów, życzeń zdrowia i szczęścia, tortów, toastów, czasem zadumy i łezki w oku na wspomnienie upływającego czasu. A dla płci pięknej dodatkowo pretekst do wyjścia do fryzjera, shoppingu i świętowania niekończących się osiemnastych urodzin ;)
Ale są też ludzie, dla których urodziny to przygnębienie lub bolesne wspomnienia. No i są jeszcze Ci, żyjący w mroku. Dla nich jedynym blaskiem czy kolorem jest płomień urodzinowej świeczki.
Bez względu na to kim się jest, w tym dniu najbardziej liczy się, by był ktoś, dla kogo jest się kimś ważnym....
A tu inne interpretacje tematu.
Ale są też ludzie, dla których urodziny to przygnębienie lub bolesne wspomnienia. No i są jeszcze Ci, żyjący w mroku. Dla nich jedynym blaskiem czy kolorem jest płomień urodzinowej świeczki.
Bez względu na to kim się jest, w tym dniu najbardziej liczy się, by był ktoś, dla kogo jest się kimś ważnym....
A tu inne interpretacje tematu.
piątek, 7 czerwca 2013
Dzień piąty - Coś pięknego
Obiecałem Coś pięknego... Jak to się mówi: słowo się rzekło, kobyłka u płotu.
Oto Aza, zwana też Azalią, a przeze mnie: moje psińco.
P.S.
James Blunt w 2011 roku dał wspaniały koncert w Oświęcimiu, ale później na FB umieścił zdjęcie jakiegoś niedokończonego budynku i napisał, że mieszkał w takim hotelu. Głupie i szczeniackie, więc nie dziwię się, że na jego profilu rozpętała się prawdziwa burza. Podobał mi się wtedy komentarz: widać na nic innego nie było go stać.
A piosenka? No piękna jest :)
P.S. 2
A propos piękna, to włoski malarz Elio Carletti powiedział kiedyś:
Oto Aza, zwana też Azalią, a przeze mnie: moje psińco.
P.S.
James Blunt w 2011 roku dał wspaniały koncert w Oświęcimiu, ale później na FB umieścił zdjęcie jakiegoś niedokończonego budynku i napisał, że mieszkał w takim hotelu. Głupie i szczeniackie, więc nie dziwię się, że na jego profilu rozpętała się prawdziwa burza. Podobał mi się wtedy komentarz: widać na nic innego nie było go stać.
A piosenka? No piękna jest :)
P.S. 2
A propos piękna, to włoski malarz Elio Carletti powiedział kiedyś:
"Piękno jest sumą elementów tak współdziałających ze sobą,
że nie trzeba nic dodawać, ujmować czy zmieniać..."
Subskrybuj:
Posty (Atom)

